Bazarowe kłótnie

Bazarowe kłótnie
Bazarowe kłótnie

Pomysł wpadł mi ten do głowy,
właśnie gdy był dzień targowy.
Pomysł prosty, bowiem sama
chcę ugościć tu pawiana.

Pawian mały sekret skrywa,
że wręcz uwielbia warzywa.
Słyszałam to od bociana,
więc odwiedzę bazar z rana.

Co tam ujrzałam, nie uwierzycie?
Tam to dopiero ciekawe życie.
Owoce milczą, za to warzywa,
z nich żadne myśli swych nie ukrywa.

I tak od świtu do wieczora,
ciągle na wszystkich narzeka pora:
– Koper, choć jeszcze zielony,
całkiem zapachu jest pozbawiony.
Pietruszka chuda jest i blada,
z nią to rozmawiać, nie wypada...

– Ach, droga pani – rzecze kapusta –
ty też jesteś chuda, a twe blade usta.
Z nich słowa krytyki. Czy to wypada?

– Pora krzykneła: – To przecież zdrada!
Nie będę słuchać głupiej kapusty,
jej łeb jest wielki, wielki i pusty.

– No nie! – rzepa krzyk podnosi. – 
Ktoś tu się chyba o kłopoty prosi.
Powiem więc krótko, siostro droga,
słowa twe ranią, nie tędy droga.
Trzeba się starać, aby w zgodzie żyć,
nie można ciągle z innych drwić.

Seler się złości, krzyczy kapusta.
O! Nawet burak otworzył usta.
Czy to już czas? Najwyższa pora,
bo dzięki temu umilkła pora.
Czasami trudno zrozumieć to,
lecz jeśli milczysz, króluje zło.


Małgorzata Karolewska
www.WierszeGosi.pl